Już nie pamiętam gdzie po raz pierwszy zobaczyłam przepis na browni z batata. Wczoraj postanowiłam, zrobić je sama, nie sugerując się przepisami, a jedynie zalegającym mi batatem i mąką kasztanową. Mimo wszystko starałam się zapisać proporcje dla chętnych. Browni wyszło nie za słodkie i wilgotne tak jak lubię 🙂 Przyznam, że jeśli browni wychodzi mi nie za słodkie, lubię podawać je z sosem z daktyli i ewentualnie innymi dodatkami.
Hubertowi bardzo często serwuję je na wynos z masłem orzechowym lub dobrą konfiturą 🙂
Niewątpliwe czuję się bezpiecznie gdy takie browni pojawia się w domu 🙂

 

Browni z batatem

_________

Łatwe

}

50 minut

Dla 4 -10 osób

Przygotowanie:

To ciasto praktycznie samo się robi 🙂 Włączamy oczywiście piekarnik, ustawiamy 180 stopni (termoobieg).
Zaczynamy od batata – ja starłam go na grubych oczkach tarki. Następnie, do miski z przygotowanym batatem, dodałam wszystkie mokre składniki. Wymieszałam dokładnie i ponieważ stwierdziłam, że batat ma jednak za duże oczka całość delikatnie zblendowałam 🙂 Piekarnik dał znać że jest gotowy, więc dodałam suche składniki plus nasiona słonecznika, 3 łyżki miodu. Wszystko po raz ostatni dokładnie wymieszałam i masę wlałam do formy wyłożonej papierem.  W piekarniku ciasto dochodziło 30 minut, niemniej jednak proponuję ciasta doglądać 🙂 Piekarnik nierówny piekarnikowi.
Koniec 🙂
Podałam na pokruszonej chałwie (domowej roboty), polane sosem z daktyli oraz delikatnie posypane liofilizowanym burakiem. Zaszalałam 🙂

Składniki:

batat (ja miałam taki 330g)
4 łyżki mąki kasztanowej
2 jaja
4 łyżki mleka kokosowego (real thai)
4 łyżki oleju kokosowego lub masła klarowanego (lub ghee)
3/4 szklanki kakao
czubata łyżeczka sody oczyszczonej
opcjonalnie:
mód lub ksylitol (lub inny słodzik)
laska wanilii
nasiona słonecznika